Portal Uciechy
     

Waldemar Szymon Gustaw Kruszyna-Kotulski 18.07.1898 - 24.09.2001

Starość nie radość, tak mówi znane przysłowie, chociaż znamy ludzi wiekowych, którzy czują się młodo nie tylko usposobieniem psychiki, ale też fizycznie są w stanie pokonać rozjuszonego byka i to w każdej chwili; pierwszym gościem, który przyszedł do Klubu Księgarza w Warszawie na promocję mojej książki TEMPO, 6 sierpnia 1998, był Waldemar Szymon Gustaw Kruszyna-Kotulski, artysta rzeźbiarz, urodzony co do dnia czterdzieści lat wsześniej niż ja; potem jeszcze dwukrotnie przychodził na moje premierowe spotkania w 1999 i 2000; na premierę ChoCHoLeNia, 18 września 2001, nie pojechałem, więc pewnie był moją nieobecnością bardzo rozczarowany, jak i ci, którzy przyjechali z Berlina i Kołobrzegu, i – nie chcę tych zdarzeń wiązać – zaraz w krótkim czasie umarł… jak dotychczas najstarszy czytelnik moich wierszy, który urodził się w XIX wieku, przeżył cały wiek XX i zmarł w XXI wieku.

Jan Stanisław Skorupski
Krótki marsz żałobny
na smierć artysty-dadaisty
i sonet na zakończenie
akompaniuje Witold Czajkowski

W Zurychu zaprosił mnie kiedyś do swojego mieszkania wierny słuchacz Polskiej Anteny Literackiej, Janusz Rakowski, z którym nagrałem kilka audycji, bowiem okazało się, że pisał wiersze, malował i był przy tym świetnym gawędziarzem; nie dosłyszał już, nie widział, ale sobie świetnie radził, pozostając do końca optymistą; na swoim pogrzebie nakazał odtworzyć przez siebie nagraną własną mowę pogrzebową, co też się stało i zamiast płakać, jak to na pogrzebach bywa, ludzie się śmiali –
starość jest udręką, ale także i przywilejem, niestety bez perspektyw, wszak przyszłość należy li tylko do młodych, którym życzymy „sto lat”, nie wiedząc często, co przeżywają starzy ludzie, którzy te „sto lat” osiągnęli; obu moich zacnych Przyjaciół połączył miesiąc wrzesień 2001 – niech pamięć o Nich trwa, bo byli ciekawymi ludźmi… a światłość wiekuista niechaj im świeci…

Janusz Rakowski wspomina

Janusz Rakowski 18.11.1902 - 19.09.2001